sobota, 2 maja 2009

Polowa sobota

MECZ POLO dziś oglądaliśmy...
pierwszy raz w życiu widzieliśmy:
Panowie konno grali w piłkę!
...a my odpoczęliśmy chwilkę :)

Dzieci też udział w meczu brały,
lecz na drewnianym koniu gnały...
Potem Mąż kupił bukiet biały
i wręczył - uśmiechnięty cały!

I jest mi dobrze, chwilo TRWAJ!
Nieźle się nam rozpoczął MAJ :)

2 komentarze:

aldea pisze...

no tak, moja władza jak widzę rozciąga się na kolejne obszary - póki Jaśnie Pani (to ja! to ja!) nie zostawi komentarza to nikt wcześniej się nie ośmieli:))) nie krępujcie się, ja naprawdę nie muszę być pierwsza:)

a co do koni, to jako (nie do końca doszła) koniara uważam, że dzieciaki na prawdziwe zwierzaki trzeba zacząć sadzać. Igor ze spokojem może już zapanować nad dorosłym konikiem z kłębem na wysokości 1,70m! widziałam takie bajery:)

ale mamusia drewniane koniki woli, bo bezpieczniej:)

Marta pisze...

Przecież jesteś "najwierniejszym moim komentatorem"!!!
Oczywiście, że musisz być pierwsza!
Ty przynajmniej pamiętasz hasło do bloggera...

ale ja zdjęłam hasło!
halo, halo - można komentować :)

a co do koni, Matko Chrzestna, to dzieci sa uczulone...