poniedziałek, 25 października 2010

Abu Soma


nie wzięłam telefonu...
straż graniczna dwa razy mnie wzywała na lotnisku przez megafon (Stokos zostawił deskę "unattended")
"klątwa Faraona" dopadła Igora jeszcze w samolocie, ale tylko jego - więc bilans po pierwszej nocy: tylko jedno łóżko zarzygane :) za to dwa zasikane
no i podróż prawie 11 godzin...

2 komentarze:

Ania pisze...

widac nie jest Wam tam najfajniej, wiec wracajcie szybciutko, bo tesknie a tu duuuzo sie dzieje!

Marta pisze...

oj,
to "duuuzo" mi się nie podoba...

wracamy, wracamy
jutro o 4 nad ranem, czyli pojutrze :)