nie wzięłam telefonu...straż graniczna dwa razy mnie wzywała na lotnisku przez megafon (Stokos zostawił deskę "unattended")
"klątwa Faraona" dopadła Igora jeszcze w samolocie, ale tylko jego - więc bilans po pierwszej nocy: tylko jedno łóżko zarzygane :) za to dwa zasikane
no i podróż prawie 11 godzin...
2 komentarze:
widac nie jest Wam tam najfajniej, wiec wracajcie szybciutko, bo tesknie a tu duuuzo sie dzieje!
oj,
to "duuuzo" mi się nie podoba...
wracamy, wracamy
jutro o 4 nad ranem, czyli pojutrze :)
Prześlij komentarz