sobota, 11 kwietnia 2009

Święconka

Poszli dzisiaj jajka święcić,
ale żeby się nie męczyć -
niespecjalnie się śpieszyli,
wiec troszeczkę się spóźnili...


Stali przez godzinę potem,
by uporać się z kłopotem...
W końcu jednak się udało
pokropić rodzinę całą :)


Nikt na szczęście nie zobaczył,
kto podłogę zamieść raczył:
bo co Zosia wymyśliła?
miotłę z kropidła zrobiła...

2 komentarze:

aldea pisze...

o święconce to nie bardzo mam co powiedzieć, bo nie rozumiem tej bajki, a swoją aktywność w tym zakresie ograniczam do przygotowania koszyczka i pomachania Mamie przez okno:)

tymczasem widzę, że mój Chrześniak to już lada moment będzie całkiem dorosły mężczyzna! dobrze widzę? brakuje górnej lewej mlecznej jedynki?

Marta pisze...

Tak!!!
Ale Ty jesteś spostrzegawcza!

Już w łazienkach nie było, ale nie miałam ładnego zdjęcia (jak wiesz - bateria mi siadła).
Potem miałam zablogować "field trip" w sensie wycieczkę klasową do dentysty, ale nie zdążyłam... a tam było widać idealnie :)
a potem to już się do dziury przyzwyczaiłam :)