czwartek, 24 czerwca 2010

Prasso...

...nissi

prawie "House"



"Złoty" - tak się nazywa, naprawdę


u pana Jurka, kapitana chyba :)

2 komentarze:

aldea pisze...

no wreeeeeeeeszcie!

menu genialne. błysnęłam intelektem, bo po przeczytaniu podpisu "prawie House" zaczęłam się głowić co to ma wspólnego z dr Housem? ale po dodatkowej wnikliwej analizie zdjęcia zatrybiło pod czaszką:) "ghicken fillet" to mój faworyt:)

no i jeszcze jedno, ja wiem że Stokowscy to lubią drogo i prestiżowo, tłusto i na bogato, ale złoty samolot? tego jeszcze nie grali:))))))))))

i Igor w kokpicie... mmmmmatko, ten uśmiech na tle miliona przycisków, przełączników i światełek kojarzy mi się z: "a ciekawe co się stanie jak tu nacisnę albo przesunę? przecież nikt nie zauważy":) miszcz po prostu:)

Marta pisze...

dla Ciebie ten House przecież!
wiedziałam, że zatrybisz ;)

bo to taki odnośnik do naszego bazarowego szampiona!

pomimo tego, że House jest tylko JEDEN

a pani w samolocie naprawdę nas powitała:
"witamy na pokładzie Złotego",
tylko Królewna Zofia stwierdziła, że: "on wcale nie jest złoty tylko zółty i po prostu błyscy w słońcu"

a z kokpitem, to nam sie dwa razy udało, bo w tamtą stronę kapitan Alusia zaprosił!

no, a resztę zdjęć... może uda się uratować?