
Zosia z Nelą

Już do domu wróciliśmy
w śniegu cali wytarzani :)
Ponad tydzień zjeżdżaliśmy
po tatrzańskiej pięknej grani!

z najmłodszymi chłopakami

kalatówkowa droga

Śmiga Daruś aż sie kurzy,
jemu czas tam się nie dłużył!

Gdy go budził blady świt:
narty, deskę wkładał w mig!

hi hi

Gleba pięknie zaliczona,
klnie na śniegu wściekła żona :)
Jechać zwinnie się starała,
bo do zdjęcia pozowała...

Zosia zjeżdża z "samej wysokości"



6 komentarzy:
Powiem Ci jedno, moja kochana,
że nie mam żadnych wątpliwości:
zabawa na pewno była udana,
widać na twarzach mnóstwo radości!:)
Cała rodzina roześmiana,
w śniegu mocno upaprana,
uwieczniona już na zawsze
dzięki Twoim zdjęciom właśnie.
wierszyk nie dorasta Twoim utworom do pięt, ale cóż... starałam się jak mogłam najlepiej:)
Moja Ty kochana...
...i ja tam byłam,
miód i wino piłam,
na nartach szalałam
i w śniegu się tarzałam:)
a moje małe robaczki
ścigały się na stoku
ich tatuś dumny i blady
starał dotrzymać im kroku...
I do my best:)
Zdjęcia super, musieliście się nieźle bawić, mężuś widzę w zawodniczej formie...kiedy się widzimy?
Nie no, Laski...
dałyście czadu z tym wierszowaniem!
prawdziwy free style :)
gratulacje!
These pictures are so great!!! I love them! Now, I really want to go skiing. I think Darek needs a few ski lessons ;)
Beautiful!
Czemu wakacje tak szybko mijają?
Nasze też obfitowały w śnieg,ale tradycyjnie zapomniałam wziąć aparat więc niestety miłe wspomnienia z ferii przetrzymuję w banku danych zwanych pamięcią krótkotrwałą....
Wygląda na to ,że humory dopisywały i nawet koń wygląda na zadowolonego...
Ciao
Prześlij komentarz